piątek, 31 maja 2013

Rozdział 1.

- Mati ! Maaati ! – zawołałam widząc swojego kumpla.
- Co się stało ?
- Masz spodenki na w-f ?
- Znów zapomniałaś ? – zaśmiał się.
- Moooooże – wywróciłam oczami lekko unosząc kąciki ust.
- Hahah. Już ci pożyczam – odpowiedział i zaczął grzebać w plecaku. Podczas gdy to robił, ja bacznie go obserwowałam. Po chwili Mateusz wyciągnął parę czarno-czerwonych spodenek.
- Dzięki – powiedziałam przytulając go.
- Nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość – uśmiechnął się, a jego niebieskie oczy zdawały się błyszczeć. Odwzajemniłam uśmiech i odeszłam jeszcze przez chwilę oglądając się za siebie.
Zeszłam na dół do szatni dziewczyn, zatrzasnęłam drzwi i usiadłam na ławce. W ręce trzymałam spodenki. Po kilku minutach zaczęłam się przebierać. Kiedy skończyłam, czułam na sobie wzrok dziewczyn z mojej klasy. Spojrzałam na to, jak jestem ubrana. Zaśmiałam się sama do siebie. Pożyczone spodenki były na mnie trochę przyduże, tak jak koszulka, którą wzięłam rano od starszego brata.
- Czyje to spodenki ? – spytała jedna z koleżanek.
- Ammmm…. – nie zdążyłam odpowiedzieć.
- Pewnie Matiego! – odpowiedziała za mnie inna z dziewczyn.
- Jak zawsze. – oblizałam usta.
W tym momencie zadzwonił dzwonek i musiałyśmy iść na salę gimnastyczną. Wchodząc na górę jeszcze przez chwilę żartowałam z kumpelami. Kiedy dotarłyśmy do sali, nauczyciel sprawdził obecność i tak jak powiedziała Nadia – gra w piłkę miała się odbyć na dworze.
Kiedy moja klasa zaczęła wychodzić na zewnątrz, uświadomiłam sobie, że Mati ma lekcje  na samym dole w klasie, z której idealnie widać boisko do piłki nożnej.
- Cholera – mruknęłam do siebie jeszcze raz spoglądając na to, w co jestem ubrana.
- Co jest ? – spytała Nadia dobiegając do mnie.
- Mati ma tu lekcje – wskazałam ręką na wielkie okno od klasy nr 6.
- Uuu… Nieciekawie.
- Mnie to mówisz ? – powiedziałam, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Idąc z przyjaciółką na rozgrzewkę starałam się pozostać niezauważona przez uczniów klasy 3c, do której należał też Mateusz. Początkowo chowałam się za Nadią, a kiedy ona zaczęła biec padłam na ziemię.
- Co ty robisz ? – zapytał rozzłoszczony nauczyciel.
- Jaaa… Ummm… Potknęłam się. – zmyśliłam.
- Podnieś się i biegnij.
- Tak jest ! – krzyknęłam i przebiegłam obok okna w niemalże błyskawicznym tempie.
Po skończonej rozgrzewce wszyscy mieli iść na boisko. Przez chwilę zapierałam się rękami i nogami, aby nie musieć dziś grać, ale uznałam, że to bez sensu, a ON na pewno mnie nie zauważy.
Niestety jak widać szczęście mi dzisiaj nie dopisywało, kiedy tylko wybraliśmy składy drużyn, otworzyło się okno klasy nr 6, a za nim stał Mateusz z kumplem.
- Stylowo! – krzyknął uśmiechając się szeroko.
- Ojj.. Zamknij się ! – zaśmiałam się.
- No co ? Mówię, że stylowo !
- A ja mówię, żebyś był cicho ! – odkrzyknęłam.
- Czy ja wam przeszkadzam ? – wtrącił nagle nauczyciel.
- Tak trochę – oznajmił Mati, po czym szybko schował się za oknem.
Wuefista popatrzył się na mnie z pogardą. Nie przejęłam się tym, zrobiłam głupią minę i wkroczyłam na boisko.
Po skończonej lekcji znów panicznie szukałam kumpla, aby oddać mu pożyczone spodenki. Przebiegłam dwa piętra i niegdzie go nie było. Leciałam dalej i nagle… Wpadłam na kogoś. Zanim zdążyłam się otrząsnąć, usłyszałam:
- Witaj… Marto.  – doskonale znałam ten chamski głos.
- Czego chcesz, Nowacki ? Trochę mi się spieszy – warknęłam.
- Czemu tak chamsko ? Co się stało z grzeczną Martą ?
- Odeszła jakieś 8 lat temu, idioto. – starałam się go wyminąć.
- Słuchaj, albo będziesz mówiła do mnie z szacunkiem, albo załatwimy to inaczej.
- I co ? Pobijesz mnie ? – prowokowałam go – no śmiało. – ironicznie się uśmiechnęłam.
Dawid patrzył się na mnie z zainteresowaniem, lecz również wściekłością w oczach. Staliśmy w bezruchu przez kilka sekund. Po chwili podszedł do mnie, złapał mnie za przód koszulki i lekko podniósł do góry.
- Powiedziałem, że porozmawiamy inaczej…
- ZOSTAW JĄ ! – usłyszałam znajomy głos zza swoich pleców.
- Ha!  - zaśmiał się pogardliwie Nowicki – Chcesz mi coś powiedzieć Black ?
- Owszem. Odstaw dziewczynę na ziemie. Ona nie jest psem.
- A jeśli nie ?
- Okażesz się, zwykłym frajerem… A nie, czekaj… Już nim jesteś – usłyszałam. Nawet nie minęło 10 sekund kiedy zobaczyłam jak Nowicki leci w tył pod wpływem silnego uderzenia. Ja poczułam tylko jak ktoś złapał mnie pod ramiona, abym nie upadła na ziemię. Podniosłam się i patrzyłam oszołomiona przed siebie na Dawida, który leżał pod ścianą.
Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się chłopak. Nie znałam go. Nie wiedziałam, z której jest klasy, ani jak ma na imię. Wiedziałam jedynie jak wygląda i jaki ma głos.
- Dzięki – powiedziałam nieco nieśmiało.
- Nie ma sprawy – odpowiedział brązowooki.
- Nie.. Naprawdę. Dziękuję Ci.
- Tak powinien zachować się każdy, niestety chyba nikt nie miał na tyle odwagi.
- Albo nikt nie chciał mieć kłopotów. – uśmiechnęłam się – jestem …
- Marta, wiem. – przerwał mi.
- Ale skąd…
- Wiem jak masz na imię ? – znów dokończył za mnie – Znam Cię jedynie z tego, że zadajesz się z Matim. Chodzę z nim do klasy.
- Ahh… Nie wiedziałam.
- Nazywam się Szymon. – uśmiechnął się.
- Miło Cię poznać, Szymon. Szkoda, że w takiej nieciekawej sytuacji – odwzajemniłam uśmiech.
- Podryw na obrońcę – zaśmiał się, co mnie również bardzo rozbawiło.
- Zabawny jesteś, ale muszę już iść – rzekłam – Pożyczyłam od Mateja spodenki i muszę mu je w końcu oddać.
- Okej, mam nadzieję, że … do zobaczenia ? – powiedział niepewnie.
- Do zobaczenia – uniosłam lekko kąciki ust i poszłam dalej szukać kolegi. 

wtorek, 28 maja 2013

Początek Końca

Zadzwonił budzik. Odruchowo zaczęłam szukać go dłonią po szafce stojącej obok mojego łóżka. Uderzyłam go ręką, po czym ponownie wygodnie ułożyłam się w łóżku i czułam jak zasypiam. Nie trwało to długo, gdyż chwilę później otrzymałam SMS’a od mojej przyjaciółki.

Od: Nadia <3
Wstałaś ? ;)


Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 7.10.

Do: Nadia <3

Wstałam, wstałam. ;*


Odłożyłam telefon na bok i podniosłam się do pozycji siedzącej. Przetarłam zmęczone oczy, którym po chwili zmieszania ukazał się mój pokój. Fioletowe ściany, mały stolik z dwoma pufami, biurko przy którym stało krzesło obrotowe, a zaraz obok drzwi do garderoby. Na ścianach wisiał telewizor a naokoło niego mnóstwo plakatów mojego idola.
„Jesteś chyba jedynym powodem, dla którego się uśmiecham” – powiedziałam do siebie lekko unosząc kąciki ust. Chwilę później znajdowałam się już przy drzwiach garderoby. Weszłam do środka. Nawet nie minęła minuta, a ja już zdążyłam stwierdzić, że nie mam w co się ubrać. Wyciągnęłam więc zwykłe, stare jeansy, czarną podkoszulkę, na którą zarzuciłam koszulę w kratę i czerwone converse. Ubrałam się, zgarnęłam z podłogi plecak i zeszłam na dół.
- Cześć mamo – krzyknęłam wchodząc do kuchni.
- Cześć myszko, śniadanie na stole. – odpowiedziała mi.
- Dziękuję – rzekłam i usiadłam przy stole, na którym stała miska z mlekiem oraz płatki. Zjadłam przygotowany posiłek, po czym znalazłam się w łazience. Spojrzałam w lustro próbując zauważyć w sobie coś, co jest powodem wszystkich docinków i plotek. Jedyne co zobaczyłam to nie najładniejsza dziewczyna z wielkimi marzeniami. Westchnęłam. Odkręciłam wodę w kranie i przemyłam twarz, a następnie wyszczotkowałam zęby. Jeszcze raz zerknęłam w lustro, tym razem w celu pomalowania rzęs. Kiedy skończyłam odwróciłam się na pięcie i wyszłam z łazienki. Odblokowałam telefon, była 7.35. Czas do szkoły. Założyłam słuchawki i narzuciłam plecak na jedno ramię.
- Idę mamo ! – krzyknęłam wychodząc.
- Powodzenia! –usłyszałam tylko, zanim zatrzasnęłam drzwi.
Szłam szybkim tempem w stronę więzienia… To znaczy szkoły, której tak strasznie nie lubiłam. Nagle w kieszeni zawibrował mój telefon dając mi znak, że mam wiadomość. Wyjęłam go i odblokowałam ekran.

Od: Nadia <3
Powiedz wychowawcy, że się spóźnię. Do zobaczenia! Xoxo.


Nie wiedziałam o co chodzi, ale to musiało być coś ważnego, bo Nadia bardzo rzadko ma powód do spóźnień.

Do: Nadia <3
Okej, powiem. Xoxo.

Schowałam komórkę i zanim się zorientowałam przekroczyłam bramę szkoły. Mijając ludzi siedzących na ławkach czułam się niepewnie. Nawet nie wiem dlaczego, ale tak jest od zawsze. Otworzyłam drzwi budynku i weszłam do środka. Na korytarzu było niemalże pusto. Nic dziwnego, autobus, którym jeździ większość uczniów się spóźnił. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam moją drugą przyjaciółkę, więc postanowiłam podejść. Siedziała sama.
- Siemka Roksi! – krzyknęłam tak, aby mnie usłyszała, a ona wyjęła słuchawki z uszu.
- Hej kochana. Jak tam ? – spytała.
- Dzień jak co dzień – rzuciłam – a jak u ciebie ?
- W porządku. Gdzie masz lekcje ?
- Na piętrze. Idziesz ze mną ? –zapytałam.
- Nie, zostanę. Zaraz przychodzi Igor, musi mi oddać zeszyt.
- Okej, to do zobaczenia – uśmiechnęłam się i odeszłam.
Weszłam na schody, ale kiedy udało mi się pokonać trzy stopnie, uznałam, że nie ma siły alby iść dalej. Trzymając się poręczy powolnym krokiem ciągnęłam się na górę, aż w końcu ujrzałam klasę
nr 16.
„Nareszcie” – przemknęło mi przez myśl. Usiadłam na ławce pod klasą obok koleżanki. Rzuciłam plecak na ziemię i odetchnęłam. Czułam się jakbym właśnie przebiegła drogę do szkoły i wbiegła na górę.
Nagle z dołu dobiegły mnie rozmowy, krzyki i piski. Zrozumiałam, że autobus właśnie przyjechał. Patrzałam na osoby, które kolejno przechodzą obok mojej klasy. Wiele z nich patrzyło się na mnie w dziwny sposób. Gdyby ich wzrok mógł zabijać, już dawno bym zginęła. Po krótkiej chwili dostrzegłam trzech moich kumpli. Szli powoli rozmawiając i śmiejąc się. Jeden z nich zobaczył, że siedzę pod klasą i zasygnalizował to ruchem ręki, co sprawiło, że ruszyli w moją stronę.
- Siema – rozłożył ręce Seba, aby się przytulić.
- Hejka – odpowiedziałam wstając.
Filip i Mati zrobili to samo. Przywitałam się z nimi, chwilę porozmawialiśmy, ale chłopaki musieli iść już do klas. Przytuliłam jeszcze raz Mateusza, po czym odeszli, a ja głęboko się zamyśliłam. Z moich długich rozmyślań wyrwał mnie dzwonek oraz nauczyciel, który już stał pod klasą.
Zdenerwowana podniosłam plecak z podłogi i weszłam do środka. Zajęłam swoje miejsce w ławce i podniosłam rękę, przypominając sobie SMS’a od Nadii.
- Tak ? – spytał nauczyciel wskazując na mnie.
- Nadia kazała mi przekazać, że się spóźni.
- Dobrze – odpowiedział, a ja oparłam się o ścianę. Wychowawca załatwiał swoje sprawy, a ja ponownie zaczęłam rozmyślać. Zastanawiał mnie fakt, jak bardzo można lubić swojego kolegę. Z czasem zaczęłam nawet rozważać fakt czy… nie, to raczej nie możliwe.
Po chwili drzwi klasy otworzyły się. To Nadia wtargnęła do klasy jakby zaraz miałby ją złapać seryjny morderca.
- Przepraszam za spóźnienie! – wydyszała zamykając drzwi.
- Tak, tak. Marta mówiła mi, że się spóźnisz. – odrzekł, a Nadia podeszła do ławki, w której siedziałam, odsunęła krzesło i zajęła miejsce obok.
- Dzięki – uśmiechnęła się.
- Nie ma sprawy – odwzajemniłam lekko uśmiech – gdzie byłaś ?
- Musiałam zajść po drodze do lekarza, mama prosiła, żebym wzięła jej skierowanie.
- Coś się stało ?
- Nie, najzwyklejsze badanie. – oznajmiła mi i zaczęła grzebać w plecaku. – Ćwiczysz na w-f ?
- Tak, a Ty ?
- Też. Dzisiaj ponoć mamy iść na dwór grać w nożną.
- Mi pasuje – uśmiechnęłam się.
Podczas kiedy Nadia szukała czegoś w plecaku, ja postanowiłam sprawdzić, czy aby na pewno wszystko wzięłam. Wtedy spostrzegłam, że na spodzie mojej torby nie ma spodenek na w-f.
- Nie wierzę ! – krzyknęłam na całą klasę.
- Co się stało ? – spytała zdziwiona przyjaciółka.
- Nie spakowałam spodenek na w-f. – odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby.
- To pożycz. Myślę, że Mati…
- Zamilcz – przerwałam jej, śmiejąc się.
- Ale czemu ? – odpowiedziała również się śmiejąc.
- On i tak już ma mnie zapewne za łamagę. Tyle razy coś od niego pożyczam, ale… - urwałam.
- Ale co ?
- Ale wygląda na to, że nie mam innego wyjścia – zachichotałam.
W momencie, kiedy skończyłam to mówić, dzwonek dał nam znać, że czas na przerwę. Dla mnie to raczej był wyścig z czasem, aby znaleźć Matiego, a następnie przebrać się na następną lekcję.