- Mati ! Maaati ! – zawołałam widząc swojego kumpla.
- Co się stało ?
- Masz spodenki na w-f ?
- Znów zapomniałaś ? – zaśmiał się.
- Moooooże – wywróciłam oczami lekko unosząc kąciki ust.
- Hahah. Już ci pożyczam – odpowiedział i zaczął grzebać w plecaku. Podczas gdy to robił, ja bacznie go obserwowałam. Po chwili Mateusz wyciągnął parę czarno-czerwonych spodenek.
- Dzięki – powiedziałam przytulając go.
- Nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość – uśmiechnął się, a jego niebieskie oczy zdawały się błyszczeć. Odwzajemniłam uśmiech i odeszłam jeszcze przez chwilę oglądając się za siebie.
Zeszłam na dół do szatni dziewczyn, zatrzasnęłam drzwi i usiadłam na ławce. W ręce trzymałam spodenki. Po kilku minutach zaczęłam się przebierać. Kiedy skończyłam, czułam na sobie wzrok dziewczyn z mojej klasy. Spojrzałam na to, jak jestem ubrana. Zaśmiałam się sama do siebie. Pożyczone spodenki były na mnie trochę przyduże, tak jak koszulka, którą wzięłam rano od starszego brata.
- Czyje to spodenki ? – spytała jedna z koleżanek.
- Ammmm…. – nie zdążyłam odpowiedzieć.
- Pewnie Matiego! – odpowiedziała za mnie inna z dziewczyn.
- Jak zawsze. – oblizałam usta.
W tym momencie zadzwonił dzwonek i musiałyśmy iść na salę gimnastyczną. Wchodząc na górę jeszcze przez chwilę żartowałam z kumpelami. Kiedy dotarłyśmy do sali, nauczyciel sprawdził obecność i tak jak powiedziała Nadia – gra w piłkę miała się odbyć na dworze.
Kiedy moja klasa zaczęła wychodzić na zewnątrz, uświadomiłam sobie, że Mati ma lekcje na samym dole w klasie, z której idealnie widać boisko do piłki nożnej.
- Cholera – mruknęłam do siebie jeszcze raz spoglądając na to, w co jestem ubrana.
- Co jest ? – spytała Nadia dobiegając do mnie.
- Mati ma tu lekcje – wskazałam ręką na wielkie okno od klasy nr 6.
- Uuu… Nieciekawie.
- Mnie to mówisz ? – powiedziałam, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Idąc z przyjaciółką na rozgrzewkę starałam się pozostać niezauważona przez uczniów klasy 3c, do której należał też Mateusz. Początkowo chowałam się za Nadią, a kiedy ona zaczęła biec padłam na ziemię.
- Co ty robisz ? – zapytał rozzłoszczony nauczyciel.
- Jaaa… Ummm… Potknęłam się. – zmyśliłam.
- Podnieś się i biegnij.
- Tak jest ! – krzyknęłam i przebiegłam obok okna w niemalże błyskawicznym tempie.
Po skończonej rozgrzewce wszyscy mieli iść na boisko. Przez chwilę zapierałam się rękami i nogami, aby nie musieć dziś grać, ale uznałam, że to bez sensu, a ON na pewno mnie nie zauważy.
Niestety jak widać szczęście mi dzisiaj nie dopisywało, kiedy tylko wybraliśmy składy drużyn, otworzyło się okno klasy nr 6, a za nim stał Mateusz z kumplem.
- Stylowo! – krzyknął uśmiechając się szeroko.
- Ojj.. Zamknij się ! – zaśmiałam się.
- No co ? Mówię, że stylowo !
- A ja mówię, żebyś był cicho ! – odkrzyknęłam.
- Czy ja wam przeszkadzam ? – wtrącił nagle nauczyciel.
- Tak trochę – oznajmił Mati, po czym szybko schował się za oknem.
Wuefista popatrzył się na mnie z pogardą. Nie przejęłam się tym, zrobiłam głupią minę i wkroczyłam na boisko.
Po skończonej lekcji znów panicznie szukałam kumpla, aby oddać mu pożyczone spodenki. Przebiegłam dwa piętra i niegdzie go nie było. Leciałam dalej i nagle… Wpadłam na kogoś. Zanim zdążyłam się otrząsnąć, usłyszałam:
- Witaj… Marto. – doskonale znałam ten chamski głos.
- Czego chcesz, Nowacki ? Trochę mi się spieszy – warknęłam.
- Czemu tak chamsko ? Co się stało z grzeczną Martą ?
- Odeszła jakieś 8 lat temu, idioto. – starałam się go wyminąć.
- Słuchaj, albo będziesz mówiła do mnie z szacunkiem, albo załatwimy to inaczej.
- I co ? Pobijesz mnie ? – prowokowałam go – no śmiało. – ironicznie się uśmiechnęłam.
Dawid patrzył się na mnie z zainteresowaniem, lecz również wściekłością w oczach. Staliśmy w bezruchu przez kilka sekund. Po chwili podszedł do mnie, złapał mnie za przód koszulki i lekko podniósł do góry.
- Powiedziałem, że porozmawiamy inaczej…
- ZOSTAW JĄ ! – usłyszałam znajomy głos zza swoich pleców.
- Ha! - zaśmiał się pogardliwie Nowicki – Chcesz mi coś powiedzieć Black ?
- Owszem. Odstaw dziewczynę na ziemie. Ona nie jest psem.
- A jeśli nie ?
- Okażesz się, zwykłym frajerem… A nie, czekaj… Już nim jesteś – usłyszałam. Nawet nie minęło 10 sekund kiedy zobaczyłam jak Nowicki leci w tył pod wpływem silnego uderzenia. Ja poczułam tylko jak ktoś złapał mnie pod ramiona, abym nie upadła na ziemię. Podniosłam się i patrzyłam oszołomiona przed siebie na Dawida, który leżał pod ścianą.
Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się chłopak. Nie znałam go. Nie wiedziałam, z której jest klasy, ani jak ma na imię. Wiedziałam jedynie jak wygląda i jaki ma głos.
- Dzięki – powiedziałam nieco nieśmiało.
- Nie ma sprawy – odpowiedział brązowooki.
- Nie.. Naprawdę. Dziękuję Ci.
- Tak powinien zachować się każdy, niestety chyba nikt nie miał na tyle odwagi.
- Albo nikt nie chciał mieć kłopotów. – uśmiechnęłam się – jestem …
- Marta, wiem. – przerwał mi.
- Ale skąd…
- Wiem jak masz na imię ? – znów dokończył za mnie – Znam Cię jedynie z tego, że zadajesz się z Matim. Chodzę z nim do klasy.
- Ahh… Nie wiedziałam.
- Nazywam się Szymon. – uśmiechnął się.
- Miło Cię poznać, Szymon. Szkoda, że w takiej nieciekawej sytuacji – odwzajemniłam uśmiech.
- Podryw na obrońcę – zaśmiał się, co mnie również bardzo rozbawiło.
- Zabawny jesteś, ale muszę już iść – rzekłam – Pożyczyłam od Mateja spodenki i muszę mu je w końcu oddać.
- Okej, mam nadzieję, że … do zobaczenia ? – powiedział niepewnie.
- Do zobaczenia – uniosłam lekko kąciki ust i poszłam dalej szukać kolegi.
- Co się stało ?
- Masz spodenki na w-f ?
- Znów zapomniałaś ? – zaśmiał się.
- Moooooże – wywróciłam oczami lekko unosząc kąciki ust.
- Hahah. Już ci pożyczam – odpowiedział i zaczął grzebać w plecaku. Podczas gdy to robił, ja bacznie go obserwowałam. Po chwili Mateusz wyciągnął parę czarno-czerwonych spodenek.
- Dzięki – powiedziałam przytulając go.
- Nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość – uśmiechnął się, a jego niebieskie oczy zdawały się błyszczeć. Odwzajemniłam uśmiech i odeszłam jeszcze przez chwilę oglądając się za siebie.
Zeszłam na dół do szatni dziewczyn, zatrzasnęłam drzwi i usiadłam na ławce. W ręce trzymałam spodenki. Po kilku minutach zaczęłam się przebierać. Kiedy skończyłam, czułam na sobie wzrok dziewczyn z mojej klasy. Spojrzałam na to, jak jestem ubrana. Zaśmiałam się sama do siebie. Pożyczone spodenki były na mnie trochę przyduże, tak jak koszulka, którą wzięłam rano od starszego brata.
- Czyje to spodenki ? – spytała jedna z koleżanek.
- Ammmm…. – nie zdążyłam odpowiedzieć.
- Pewnie Matiego! – odpowiedziała za mnie inna z dziewczyn.
- Jak zawsze. – oblizałam usta.
W tym momencie zadzwonił dzwonek i musiałyśmy iść na salę gimnastyczną. Wchodząc na górę jeszcze przez chwilę żartowałam z kumpelami. Kiedy dotarłyśmy do sali, nauczyciel sprawdził obecność i tak jak powiedziała Nadia – gra w piłkę miała się odbyć na dworze.
Kiedy moja klasa zaczęła wychodzić na zewnątrz, uświadomiłam sobie, że Mati ma lekcje na samym dole w klasie, z której idealnie widać boisko do piłki nożnej.
- Cholera – mruknęłam do siebie jeszcze raz spoglądając na to, w co jestem ubrana.
- Co jest ? – spytała Nadia dobiegając do mnie.
- Mati ma tu lekcje – wskazałam ręką na wielkie okno od klasy nr 6.
- Uuu… Nieciekawie.
- Mnie to mówisz ? – powiedziałam, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Idąc z przyjaciółką na rozgrzewkę starałam się pozostać niezauważona przez uczniów klasy 3c, do której należał też Mateusz. Początkowo chowałam się za Nadią, a kiedy ona zaczęła biec padłam na ziemię.
- Co ty robisz ? – zapytał rozzłoszczony nauczyciel.
- Jaaa… Ummm… Potknęłam się. – zmyśliłam.
- Podnieś się i biegnij.
- Tak jest ! – krzyknęłam i przebiegłam obok okna w niemalże błyskawicznym tempie.
Po skończonej rozgrzewce wszyscy mieli iść na boisko. Przez chwilę zapierałam się rękami i nogami, aby nie musieć dziś grać, ale uznałam, że to bez sensu, a ON na pewno mnie nie zauważy.
Niestety jak widać szczęście mi dzisiaj nie dopisywało, kiedy tylko wybraliśmy składy drużyn, otworzyło się okno klasy nr 6, a za nim stał Mateusz z kumplem.
- Stylowo! – krzyknął uśmiechając się szeroko.
- Ojj.. Zamknij się ! – zaśmiałam się.
- No co ? Mówię, że stylowo !
- A ja mówię, żebyś był cicho ! – odkrzyknęłam.
- Czy ja wam przeszkadzam ? – wtrącił nagle nauczyciel.
- Tak trochę – oznajmił Mati, po czym szybko schował się za oknem.
Wuefista popatrzył się na mnie z pogardą. Nie przejęłam się tym, zrobiłam głupią minę i wkroczyłam na boisko.
Po skończonej lekcji znów panicznie szukałam kumpla, aby oddać mu pożyczone spodenki. Przebiegłam dwa piętra i niegdzie go nie było. Leciałam dalej i nagle… Wpadłam na kogoś. Zanim zdążyłam się otrząsnąć, usłyszałam:
- Witaj… Marto. – doskonale znałam ten chamski głos.
- Czego chcesz, Nowacki ? Trochę mi się spieszy – warknęłam.
- Czemu tak chamsko ? Co się stało z grzeczną Martą ?
- Odeszła jakieś 8 lat temu, idioto. – starałam się go wyminąć.
- Słuchaj, albo będziesz mówiła do mnie z szacunkiem, albo załatwimy to inaczej.
- I co ? Pobijesz mnie ? – prowokowałam go – no śmiało. – ironicznie się uśmiechnęłam.
Dawid patrzył się na mnie z zainteresowaniem, lecz również wściekłością w oczach. Staliśmy w bezruchu przez kilka sekund. Po chwili podszedł do mnie, złapał mnie za przód koszulki i lekko podniósł do góry.
- Powiedziałem, że porozmawiamy inaczej…
- ZOSTAW JĄ ! – usłyszałam znajomy głos zza swoich pleców.
- Ha! - zaśmiał się pogardliwie Nowicki – Chcesz mi coś powiedzieć Black ?
- Owszem. Odstaw dziewczynę na ziemie. Ona nie jest psem.
- A jeśli nie ?
- Okażesz się, zwykłym frajerem… A nie, czekaj… Już nim jesteś – usłyszałam. Nawet nie minęło 10 sekund kiedy zobaczyłam jak Nowicki leci w tył pod wpływem silnego uderzenia. Ja poczułam tylko jak ktoś złapał mnie pod ramiona, abym nie upadła na ziemię. Podniosłam się i patrzyłam oszołomiona przed siebie na Dawida, który leżał pod ścianą.
Odwróciłam się. Moim oczom ukazał się chłopak. Nie znałam go. Nie wiedziałam, z której jest klasy, ani jak ma na imię. Wiedziałam jedynie jak wygląda i jaki ma głos.
- Dzięki – powiedziałam nieco nieśmiało.
- Nie ma sprawy – odpowiedział brązowooki.
- Nie.. Naprawdę. Dziękuję Ci.
- Tak powinien zachować się każdy, niestety chyba nikt nie miał na tyle odwagi.
- Albo nikt nie chciał mieć kłopotów. – uśmiechnęłam się – jestem …
- Marta, wiem. – przerwał mi.
- Ale skąd…
- Wiem jak masz na imię ? – znów dokończył za mnie – Znam Cię jedynie z tego, że zadajesz się z Matim. Chodzę z nim do klasy.
- Ahh… Nie wiedziałam.
- Nazywam się Szymon. – uśmiechnął się.
- Miło Cię poznać, Szymon. Szkoda, że w takiej nieciekawej sytuacji – odwzajemniłam uśmiech.
- Podryw na obrońcę – zaśmiał się, co mnie również bardzo rozbawiło.
- Zabawny jesteś, ale muszę już iść – rzekłam – Pożyczyłam od Mateja spodenki i muszę mu je w końcu oddać.
- Okej, mam nadzieję, że … do zobaczenia ? – powiedział niepewnie.
- Do zobaczenia – uniosłam lekko kąciki ust i poszłam dalej szukać kolegi.
Super :)
OdpowiedzUsuń